Przejdź do głównej zawartości

"WONDER WOMAN", reż. Patty Jenkins

    Klęska dwóch panów z supermocami i paczki kolorowych samobójców postawiła studio DC pod ścianą. Szefowie podjęli decyzje. Do boju wysyłamy Wonder Woman. Jak poradziła sobie piękna Diana?

     Pewnego dnia Diana, księżniczka amazonek, wychowana w duchu strachu przed Bogiem Wojny odnajduje na swojej wyspie rozbitka. Pomaga  rannemu pilotowi. Ten opowiada jej o wielkiej wojnie. Bohaterka porzuca swój dom i wyrusza walczyć u boku ludzi o pokój na świecie.

    Wonder Woman to chwile piękna i niedosytu. Dostajemy cudowny, chociaż krótki wątek amazonek, które intrygują umiejętnościami. Ich liderki (Robin Wright i Connie Nielsen) swoją charyzmą wygrywają każdą scenę.
Gal Gadot emanuje empatią. Przybliżenie bogini do widza to element skutecznej strategii. Mądra i wykształcona kobieta przetwarza napływające ze świata ludzi informacje. Staje się realistką. Jest gotowa stawić czoła Aresowi, symbolowi wielkiej wojny. Raz po raz studio DC przypomina widzom, z jakiego powodu ich nie lubimy. Postać boga wojny to niespodzianka. Czar pryska, kiedy wstawiony na zielone płótno bohater nie dźwiga ciężaru dziwnych efektów specjalnych.
Czasami bliżej mu do karykatury niż budzącego strach herosa. Najbardziej przeszkadza sama koncepcja, która o dziwo w dużej części filmu jest rewelacyjna. Relacje między bohaterami buduje i spawa bardzo dobry scenariusz. Reprezentant najjaśniejszej strony filmu. Aktorzy są dobrze dobrani. Chris Pine potwierdza talent komediowy, wygrywając półtony z oszałamiającą Gal Gadot.
W takim ciekawym rytmie wędrujemy urzekani piękną scenografią, makijażami, kostiumami...aż tu nagle pojawia się niepotrzebne slow motion i muzyka psująca klimat. Usilne wracanie do kina akcji zepsuło wielki potencjał tego filmu. Historyczne nawiązania i sceny oparte na dużej grupie statystów są wspaniałe. Przykładem jest obóz niemiecki albo bal z udziałem niemieckich towarzyszy. Entuzjazm, jak zawsze burzy duma twórców. Przez cały film bohaterowie bawią się językami. Diana uchodzi za specjalistkę, zna ich ponad sto. W takim wypadku, dlaczego w obozie Niemców mówimy po angielsku? To zaburzenie wcześniej wykreowanego realizmu przeszkadza.

   


     Kobieta-superbohater, na pierwszym planie to wybitny ruch. Pokochałem postać Diany. Wzbudziła moją sympatię. Chcę więcej, ale bez paskudnych wizji producentów. Nadmiar kino bohaterskiego paraliżował historyczne i poboczne wątki. Twórcy zrobili jedynie niezły film.

OCENA: 6/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"MILCZENIE", reż. Martin Scorsese

Kiedy zachwycony możliwością spędzenia kolejnych godzin w kinie oglądam przewijające się reklamy i zwiastuny, to szukam czegoś niezwykłego. Wtedy widzę zwiastun "Milczenia". Reżyser, obsada, magia — wiem, że muszę to zobaczyć. Nie chciałem zbyt wiele czytać o samej produkcji, bo uznałem, że lubię, kiedy Scorsese mnie zaskakuje. Powiem szczerze, miałem spore nadzieje.


          XVII wiek. Dwóch młodych jezuitów zostaje wysłanych do Japonii, gdzie toczy się bezwzględna walka z chrześcijaństwem. Ich zadanie ma być realizowane potajemnie, bo w tym kraju, w tym wieku inne religie są tępione. Misjonarze poszukują swojego nauczyciela – słynącego z odwagi kapłana, o którym krążą plotki, że wyrzekł się wiary katolickiej i został buddyjskim mnichem. Cała misja będzie kosztować ich mnóstwo siły, a wiarę wystawi na ogromną próbę.



          Zgadza się prawie wszystko. Tytuł, niby zaściankowy, ciut zbyt prosty, ale ja to biorę. Już po pierwszych scenach miałem wyrysowane…

"POKOT", reż. Agnieszka Holland

Miło się na sercu robi, kiedy wokół jednej osoby jest tyle kontrowersji. Należy podkreślić, w tym miejscu, że mowa o Agnieszce Holland i problem jest dużo ciekawszy niż kolejne intrygi w życiu Kardashianek. Ja, kiedy wyruszam do kina oddzielam sympatie polityczne, orientacje itp. Staram się pobrać mnóstwo danych, dać się porwać choćby jednej scenie. „Pokot” to kolejny film pani Holland i mnie nie mogło na nim zabraknąć.

     Emerytowana inżynierka Janina Duszejko, z zamiłowania pani astrolog i wegetarianka, mieszka w małej sudeckiej wsi. Pewnej śnieżnej, zimowej nocy odnajduje ciało martwego sąsiada-kłusownika. Okoliczności śmierci mężczyzny są niezwykle tajemnicze. Jedyne ślady wokół jego domu to ślady saren... Z czasem pojawiają się kolejne zwłoki lokalnych osobistości. Wszyscy zabici byli myśliwymi. Duszejko widząc niemoc policji, prowadzi własne śledztwo, którego wyniki są złowieszcze: czy to myśliwi stali się zwierzyną?

     Już od pierwszych, pokazanych na ekranie zd…

"ŻYCIE JEST PIĘKNE", reż. Roberto Benigni

gatunek:Dramat, Komedia, Wojenny
produkcja: Włochy
reżyseria:Roberto Benigni
scenariusz:Roberto Benigni, Vincenzo Cerami
premiera: 12 marca 1999 (Polska), 20 grudnia 1997 (świat)

       Dzisiaj, mając możliwość wyboru kolejnego filmu sięgnąłem po "Życie jest piękne". Przyznam się, że sam tytuł jest nośny. Uległem pokusie...Przyciągnął mnie. Sam zakres tematyki jest wystarczająco ciekawy. Symbioza gatunków filmowych postawiła kolejny filar pod moim zainteresowaniem. Stało się, obejrzałem. Jakie wnioski?

       "Życie jest piękne" opowiada historię charyzmatycznego człowieka, w dobie Holocaustu. Guido Orefice (Roberto Benigni) zakochuje się w pięknej Dorze (Nicoletta Braschi). Realizuje kolejne, szalone pomysły, tylko po to aby zwrócić jej uwagę. Ta strategia przynosi efekt oraz, w następstwie ożenek. Dopełnieniem radości jest owoc tej miłości - Giosue. Ich radość nie trwa długo...Pewnego dnia (urodziny małego Giosue), z uwagi na pochodzenie żydowskie, Guido z synem i wuj…