wtorek, 1 sierpnia 2017

"WONDER WOMAN", reż. Patty Jenkins

    Klęska dwóch panów z supermocami i paczki kolorowych samobójców postawiła studio DC pod ścianą. Szefowie podjęli decyzje. Do boju wysyłamy Wonder Woman. Jak poradziła sobie piękna Diana?

     Pewnego dnia Diana, księżniczka amazonek, wychowana w duchu strachu przed Bogiem Wojny odnajduje na swojej wyspie rozbitka. Pomaga  rannemu pilotowi. Ten opowiada jej o wielkiej wojnie. Bohaterka porzuca swój dom i wyrusza walczyć u boku ludzi o pokój na świecie.

    Wonder Woman to chwile piękna i niedosytu. Dostajemy cudowny, chociaż krótki wątek amazonek, które intrygują umiejętnościami. Ich liderki (Robin Wright i Connie Nielsen) swoją charyzmą wygrywają każdą scenę.
Gal Gadot emanuje empatią. Przybliżenie bogini do widza to element skutecznej strategii. Mądra i wykształcona kobieta przetwarza napływające ze świata ludzi informacje. Staje się realistką. Jest gotowa stawić czoła Aresowi, symbolowi wielkiej wojny. Raz po raz studio DC przypomina widzom, z jakiego powodu ich nie lubimy. Postać boga wojny to niespodzianka. Czar pryska, kiedy wstawiony na zielone płótno bohater nie dźwiga ciężaru dziwnych efektów specjalnych.
Czasami bliżej mu do karykatury niż budzącego strach herosa. Najbardziej przeszkadza sama koncepcja, która o dziwo w dużej części filmu jest rewelacyjna. Relacje między bohaterami buduje i spawa bardzo dobry scenariusz. Reprezentant najjaśniejszej strony filmu. Aktorzy są dobrze dobrani. Chris Pine potwierdza talent komediowy, wygrywając półtony z oszałamiającą Gal Gadot.
W takim ciekawym rytmie wędrujemy urzekani piękną scenografią, makijażami, kostiumami...aż tu nagle pojawia się niepotrzebne slow motion i muzyka psująca klimat. Usilne wracanie do kina akcji zepsuło wielki potencjał tego filmu. Historyczne nawiązania i sceny oparte na dużej grupie statystów są wspaniałe. Przykładem jest obóz niemiecki albo bal z udziałem niemieckich towarzyszy. Entuzjazm, jak zawsze burzy duma twórców. Przez cały film bohaterowie bawią się językami. Diana uchodzi za specjalistkę, zna ich ponad sto. W takim wypadku, dlaczego w obozie Niemców mówimy po angielsku? To zaburzenie wcześniej wykreowanego realizmu przeszkadza.

   


     Kobieta-superbohater, na pierwszym planie to wybitny ruch. Pokochałem postać Diany. Wzbudziła moją sympatię. Chcę więcej, ale bez paskudnych wizji producentów. Nadmiar kino bohaterskiego paraliżował historyczne i poboczne wątki. Twórcy zrobili jedynie niezły film.

6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz